blog

Domowe czekoladki

2308.2014
Domowe czekoladki
title wydrukuj
img

Czekolada:

Przybranie:

  • Ulubione orzechy, suszone owoce, itd.

Ilości zależą od tego, ile czekolady lub czekoladek chcemy uzyskać. Na początek lepiej zacząć od mniejszych ilości (np. 100 g oleju i 100 g kakao), aby nabrać wprawy. Olej kokosowy należy połączyć z kakao w ilości 1:1, a potem dodać miód do smaku.

To naprawdę koniec. Decyzja zapadła nieodwołalnie: kończymy z czekoladą. Nie dlatego, żebyśmy jej nie lubili – wręcz przeciwnie: gorzkawo-słodkawy smak czekolady roztkliwiający się niespiesznie na języku i rozkosznie podnoszący włosy na potylicy, to jedna z tych doczesnych rozkoszy, której sobie odmówić nie potrafimy. Jeżeli prawdziwa jest teoria, że opuściwszy ten ziemski padół każdy trafi do takiego raju, jaki sobie za życia wymarzył, w naszym będzie płynęła szeroka czekoladowa rzeka, której nurt będzie leniwie niósł praliny, pucharki z czekoladowym musem i oblane gorzką czekoladą, świeże, słodkie, truskawki.

Jedzenie czekolady to doświadczenie prawie alchemiczne: z kilku składników powstaje coś, co ma właściwości niemal magiczne. Problem tylko w tym, że bardzo często tych składników jest trochę, jak na nasz gust, za dużo. Zbyt rzadko, niestety, udaje nam się kupić w sklepie czekoladę, która - obok kakao, tłuszczu i cukru - nie miałaby jeszcze w sobie najrozmaitszych ulepszaczy, utwardzaczy, zagęszczaczy masy, nie mówiąc już o syropie glukozowo-fruktozowym albo o tzw. „śladowych ilościach” substancji, które bywają silnie alergizujące (swoją drogą, dlaczego w niektórych czekoladach znajduję się soja, arachidy lub gluten, nie bardzo potrafimy zrozumieć). Mamy jedną, może dwie, ulubione marki, które tych „smakowitych” dodatków mają stosunkowo mało, ale i w tym przypadku, kiedy wczytujemy się dokładnie w skład podany na opakowaniu, nie zawsze mamy pewność, że jemy tylko i wyłącznie czekoladę.  Czasem łakomstwo bierze górę nad rozsądkiem, kiedy na przykład stoi przed nami patera ręcznie robionych belgijskich pralinek, i dajemy susa do wody w zamkniętymi oczami, ale tego typu skoki staramy się raczej ograniczać, bo w basenie nie zawsze bywa woda.

Dlatego rozpoczynamy próby z robieniem czekolady w domu. Dobrej jakości składniki można przecież bez trudu kupić w specjalistycznych sklepach, ich cena w przeliczeniu na cenę tabliczki markowej czekolady w supermarkecie wcale nie jest taka wysoka, zaś robiąc czekoladę samemu mamy pełną kontrolę nad tym, co znajduje się w środku. Dodatkowym plusem domowego wyrobu czekolady jest sam proces przygotowywania, próbowania czy aby dobra wyszła, a – na koniec - wylizywania miski, w której czekoladową masę się wyrabiało.

Na początek wypróbowaliśmy prosty przepis oparty na oleju kokosowym, surowym kakao i naszym spiżarnianym miodzie pasiecznym. Początkowo podchodziliśmy do tego przepisu dosyć nieufnie, bo wydawało nam się, że trudno będzie z trzech zaledwie składników wytworzyć coś, co sprosta naszym, rozwydrzonym nieco, podniebieniom.  Ku naszemu zaskoczeniu, czekolada otrzymana w rezultacie pomieszania tych ingrediencji okazała się jedną z lepszych jakie dane nam było próbować, a kiedy uformowaliśmy małe czekoladki i posypaliśmy je posiekanymi orzechami makadamia, jagodami goji, suszoną żurawiną i migdałowymi płatkami, nasz domowy wyrób nabrał wyglądu, którego mogły mu pozazdrościć czekoladowe produktu ze sklepu.

Kończymy zatem z czekoladą –  kupną –  i od tej pory w naszym raju płynąć będzie rzeka czekolady domowej.

Przygotowanie:

Do dużej miski w gorącą wodą wkładamy mniejszą, najlepiej metalową, w której rozpuszczamy olej kokosowy. Temperatura wody nie powinna być zbyt wysoka, bo olej extra virgin straci wówczas swoje wszystkie najlepsze właściwości. Kiedy olej będzie płynny dodajemy do niego kakao, ciągle mieszając. Na koniec dosładzamy czekoladę miodem, wedle własnego smaku i jeszcze raz dokładnie mieszamy, aby składniki dokładnie się połączyły. Płynną masę rozlewamy do przygotowanej wcześniej formy lub foremek – można zrobić formę przypominającą czekoladową tabliczkę z papieru do pieczenia lub wykorzystać foremki do babeczek. Na tężejąca czekoladę rozsypujemy przybranie i wstawiamy całość do lodówki na kilka godzin, żeby czekolada dobrze stężała.