blog

Fusille z kurkami

0407.2014
Fusille z kurkami
title wydrukuj
img
  • 300 g fusille
  • ½ kg kurek
  • 6-7 szalotek
  • 2 łyżki masła
  • 200 ml śmietany 30%
  • 1 kieliszek białego wina
  • ½ szklanki startego dojrzewającego sera owczego
  • Garść posiekanej natki pietruszki
  • Sól, pieprz do smaku


 

Do kurek mamy stosunek bardzo osobisty, bo towarzyszą nam właściwie od dziecka. Wiele lat temu ojciec wmówił małemu jeszcze wtedy synowi, że jest mistrzem zbierania tych małych, chrupiących grzybków. Czy był to spryt wynikający z odrobiny lenistwa (co tu ukrywać zbieranie kurek mozolne jest i wymaga często prawie pełzania po leśnej ściółce), czy może objaw nieudawanej ojcowskiej dumy, nie sposób dziś już rozstrzygnąć. Jednak osiągnięte w szczenięcym wieku umiejętności procentują do dzisiaj i trzeba wyjątkowo zmyślnej kurki, żeby nie trafiła do naszego koszyka – tam gdzie w końcu jej miejsce.

Wiele lat później, kiedy jeździliśmy do Holandii drogą A2, zaraz za skrętem na Nowy Tomyśl rozpoczynały się stragany z bogatą ofertą dla niemieckich turystów. Obok obowiązkowych krasnali o najrozmaitszych rozmiarach, kolorach i wyrazach brodatych twarzy, piętrzyły się słoiki miodu i koszyki świeżych kurek. Na jesieni kurki świeże zastępowane były przez marynowane, tylko krasnale trwały niezmiennie w swym filozoficznym spokoju, w oczekiwaniu aż jakiś syty Niemiec przygarnie je do swojego przydomowego ogródka. Swoją drogą ciekawe, co stało się z tymi wszystkimi krasnalami (miodem i kurkami), kiedy wreszcie mogliśmy już popędzić autostradą do samej granicy? Czy mieszkańcy Nowego Tomyśla i okolic ustawili je w swoich ogródkach? Tak czy owak, los przygranicznych krasnali, kurek i miodu jest nie pozazdroszczenia, bo z dnia na dzień straciły możliwość atrakcyjnego wyjazdu za granicę. Gdyby krasnale miały u nas prawa głosu, już dawno w Polsce rządziła by NRPOK (Narodowo-Radykalna Partia Obrońców Krasnali).

Kurki (bo temat krasnali jest tu tylko zaledwie dygresją) towarzyszą nam i teraz. Mamy to szczęście mieszkać nieopodal pięknego lasu, gdzie żółte łebki kurek występują dosyć obficie, choć pewnie nie aż tak, jak w okolicach Nowego Tomyśla. Ponieważ tekst ten czytać może jakiś sąsiad, oczywiście nie zdradzimy naszych sprawdzonych kurkowych miejsc. Choć po ostatnich deszczach zażółciła się w naszym lecie od kurek na tyle, że wyzbieranie tych smakołyków przez, skądinąd sympatycznych, sąsiadów chyba nam nie grozi.  Na wszelki wypadek z uzbieranych kurek szybko zrobiliśmy sos do fusille – czyli poskręcanego południowowłoskiego makaronu zwanego u nas swojsko świderkami.

Przygotowanie:

Kurki myjemy dokładnie i – jeśli są duże – kroimy na mniejsze kawałki. Na rozgrzane masło wrzucamy drobno posiekaną szalotkę i podsmażamy przez 10 minut. Dodajemy kurki i smażymy przez kolejne 5 minut. Zalewamy kurki winem, zmniejszamy ogień i dusimy przez ok. 15 minut. Dodajemy śmietanę, mieszamy i dusimy, aż sos zgęstnieje. Doprawiamy solą, pieprzem i startym serem. Mieszamy, dodajemy ugotowane al dente fusille, jeszcze raz mieszamy i podajemy na podgrzanych talerzach posypane natką pietruszki.