blog

Kashayam

0409.2014
Kashayam
title wydrukuj
img
  • 50 ml nasion kolendry
  • 25 ml nasion kminu indyjskiego (cumin)
  • 10 ml nasion kopru włoskiego
  • 1 łyżeczka ziarenek czarnego pieprzu
  • 1 łyżeczka sproszkowanego imbiru
  • Miód (lub cukier) oraz mleko – do smaku

Wrześniowe słońce stara się biedne jak może, prężąc dzielnie swe nadwątlone upływem czasu muskuły. Niby jeszcze lato, niby jeszcze zielono, ale co weekend coraz więcej liści do zebrania, w drewutni dzikie koty niechętnie musiały ustąpić miejsca brzozowym polanom, a rano zamiast słonecznego światła coraz częściej szarzą się do nas lepkie mgły. Lato dobiega końca, czas więc szykować się na jesienne chłody.

Wrześniowe słońce stara się biedne jak może, prężąc dzielnie swe nadwątlone upływem czasu muskuły. Niby jeszcze lato, niby jeszcze zielono, ale co weekend coraz więcej liści do zebrania, w drewutni dzikie koty niechętnie musiały ustąpić miejsca brzozowym polanom, a rano zamiast słonecznego światła coraz częściej szarzą się do nas lepkie mgły. Lato dobiega końca, czas więc szykować się na jesienne chłody.

Na zimno i słoty szykujemy się czytając o Ajurwedzie i zalecanych przez nią modyfikacjach diety, związanych ze zmianą pory roku. „Ajus” znaczy życie, „Veda” – wiedzę lub mądrość. Ajurweda zatem to wiedza o życiu lub sztuka życia. Ta pochodząca z Indii i licząca sobie kilka tysięcy dziedzina wiedzy, zgodnie obietnicą złożoną w swojej nazwie, obejmuje szeroki obszar zagadnień, które w naszej kulturze pozostają domeną różnych specjalizacji – od medycyny i profilaktyki zdrowotnej, poprzez dietetykę do czegoś, co we w dzisiejszym języku pewnie określałoby się life-stylowym poradnictwem. Odpowiednia dieta stanowi jeden z punktów centralnych Ajurwedy, ponieważ według jej założeń większość naszych chorób bierze się zalegających w naszym organizmie i układzie trawiennym toksyn. W dzisiejszych czasach może nie brzmi to wcale odkrywczo. W końcu coraz więcej badań medycznych wskazuje, że pomieszkująca w naszych jelitach flora i fauna ma zasadnicze znaczenie dla dobrostanu naszego organizmu, zaś stwierdzenie „jesteś tym, co jesz” trafiło pod strzechy (z jakim skutkiem, to inna sprawa). Jednak fakt, że kilka tysięcy lat temu, ajurwedyjscy mędrcy skutecznie leczyli zmianą diety, czy zalecali detoks, daje do myślenia i uczy pokory, nawet jeśli ajurwedyjska koncepcja pięciu żywiołów i trzech dosz wydawać się może niektórym mało naukowa.

Czytając ajurwedyjskie zalecenia dietetyczne, natrafiliśmy na bardzo ciekawy przepis na napar, który z racji swoich prozdrowotnych i rozgrzewających właściwości pijany jest w Indiach po dziś dzień jako zamiennik kawy czy herbaty. Kashayam lub Kashaya, bo tak nazywa się ów napitek, to zmieszane w odpowiednich proporcjach, lekko prażone, a następnie zmielone, aromatyczne przyprawy, które potem zaparza się w gorącej wodzie i pije z dodatkiem cukru i mleka. Kashayam ma wiele wersji, które różnią się rodzajem używanych przypraw i ich proporcjami. Podstawowymi jej składnikami są jednak ziarna kolendry, kminu indyjskiego, kopru włoskiego oraz czarnego pieprzu. Niekiedy do przepisu podstawowego dodaje się sproszkowanego imbiru lub cynamonu, czasem także kardamonu i goździków, zaś dla ładnego koloru napar czasem barwi się kurkumą.

Dzięki swym aromatycznym ingrediencjom, Kashayam faktycznie stanowi prawdziwie zdrową i rozgrzewającą miksturę. Kolendra, przypominająca aromatem cytrusy, wzmaga apetyt i wspomaga trawienie. Zawarte w niej naturalne związki chemiczne wiążą metale ciężkie i ułatwiają ich usuwanie z organizmu. Kmin indyjski, prócz orzechowo-korzennego smaku, znany jest ze swych właściwości antyseptycznych i wzmacnia układ odpornościowy. Intensywnie pachnący anyżem koper włoski jest jedną z najstarszych roślin leczniczych: ma działanie bakteriobójcze, przeciwzapalne i rozkurczowe na układ pokarmowy. Napar z kopru włoskiego znany jest w ziołolecznictwie nie tylko jako skuteczny środek przeciw wzdęciom, ale także jako łagodny afrodyzjak i składnik ziołowych mieszanek stosowanych przeciwko migrenom. Czarny pieprz, natomiast, nadaje naparowi nie tylko rozgrzewającej ostrości, ale także działa antybakteryjnie i udrażniająco na drogi oddechowe. Dodatkowo, czarny pieprz, spożywany w rozsądnych ilościach, wspomaga nasz organizm w trawieniu tłustych pokarmów. Do naszego naparu dodaliśmy jeszcze odrobinę sproszkowanego imbiru, znanego ze swych właściwości rozgrzewających, a także zbawiennego wpływu na układ oddechowy oraz żołądkowe dolegliwości, zaś zamiast cukru zastosowaliśmy miód lipowy, którego używamy przy przeziębieniach, z racji właściwości antyseptycznych i uspokajających.

„No dobrze, ale jak taka mikstura smakuje?” – zapyta może któryś z dociekliwszych czytelników. Otóż, smakuje i to całkiem nieźle. Osoby nieznające kuchni hinduskiej, mogą przy pierwszym łyku być nieco oszołomione bogactwem aromatu, korzennym smakiem i mocą przypraw, ale intensywność tę można nieco złagodzić, dodając więcej miodu lub mleka. Nie musi być to zresztą mleko krowie – jeśli ktoś nie toleruje laktozy, jako dodatek świetnie sprawdza mleko migdałowe lub z orzechów laskowych. Niezależnie od dodatków, napar rzeczywiście rozgrzewa i pewnie nie raz wypijemy go, gdy już na dobre zawita u nas jesień.

 

Przygotowanie:

Ziarenka przypraw prażymy na rozgrzanej patelni kilka minut, często mieszając. Warto przy tym uważać, bo przypalone przyprawy nabiorą gorzkiego smaku. Uprażone nasiona wystudzamy i mielimy na proszek. Na koniec dodajemy imbir i dokładnie mieszamy. Jedną płaską łyżeczkę proszku zalewamy gorąca wodą. Czekamy kilka minut, aż napar się zaparzy. Dodajemy odrobinę mleka, dosładzamy i pijemy póki ciepłe. Proszek na napar można przechowywać przez kilka tygodni, pod warunkiem, że zamkniemy go w szczelnym słoiku.