blog

Vin chaud – czyli grzaniec na styczniową zimę

1901.2013
Vin chaud – czyli grzaniec na styczniową zimę
title wydrukuj
img
  • Butelka półsłodkiego wina
  • 2 pomarańcze
  • Laska cynamonu
  • Kilka ziarenek kardamonu
  • Kawałek obranego świeżego imbiru
  • Kilka goździków
  • Kilka listów curry
  • Łyżka lub dwie miodu lipowego
  • Kieliszek koniaku

Zima w całej krasie: mrozi, śniegiem sypie, wiatrem zawiewa. Ale poza miastem robi się dzięki temu bajkowo. Wystarczy się dobrze ubrać, założyć ciepłe buty i zima wcale nie taka straszna. Z piwnic i garaży sąsiedzi wyciągają narty biegowe i uskrzydleni sukcesami Justyny Kowalczyk śmigają dziarsko przed siebie. Po powrocie do domu ze spaceru lub nart właśnie dobrze usiąść przy piecu czy kominku i napić się czegoś gorącego. My rozgrzewaliśmy się dzisiaj grzańcem według pomysłu naszego francuskiego przyjaciela. Co tam zresztą piszemy, nie grzańcem, tylko vin chaud, bo z taką nazwą smakuje jeszcze lepiej!

Przygotowanie:

Wino wlewamy do garnka i doprowadzamy do wrzenia. Redukujemy ogień i dodajemy przyprawy. Gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 15 minut. Zdejmujemy z ognia i dodajemy umyte, sparzone a następnie pokrojone w ósemki pomarańcze. Mieszamy i odstawiamy na 5 minut. Kiedy grzaniec nieco się przestudzi (temperatura powinna spaść do 40 stopni, wtedy miód zachowuje swoje lecznicze działanie) dodajemy koniak i miód. Dokładnie mieszamy. Wlewamy do kamionkowych kubeczków przez sitko, żeby odsączyć kawałki przypraw.