blog

Wegetariański bogracz

1511.2014
Wegetariański bogracz
title wydrukuj
img

Zupa:

  • 2 litry bulionu warzywnego
  • 3 łyżki oleju z pestek winogron
  • 2 łyżki masła
  • 1 łyżka mąki kukurydzianej
  • 2 czerwone słodkie papryki
  • 1 puszka pomidorowej pulpy
  • 2 papryczki chilli
  • 5 średnich ziemniaków
  • 20 średnich pieczarek, obranych o pokrojonych w kostkę
  • 2 cebule
  • 1 szklanka ugotowanej cieciorki
  • 1 opakowanie torfu naturalnego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczka papryki słodkiej
  • 1 łyżeczka papryki ostrej wędzonej (lub więcej, jeśli chcemy by zupa była bardzo ostra)
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego
  • 3-4 ziarenka ziela angielskiego
  • 1-2 listki laurowe
  • Sól pieprz do smaku

Kluski kładzione:

  • 1 jajko
  • Kilka łyżek wody
  • Szczypta soli
  • Mąka

Dzisiaj zrobiliśmy sobie w Warszawie mały Budapeszt. Nie dlatego, że jakoś specjalnie marzymy za przenoszeniem pomysłów włodarzy węgierskiej polityki na nasz nadwiślański grunt. Po prostu, mieliśmy ochotę na coś pożywnego i rozgrzewającego. A co jak co, ale bogracz z pewnością spełnia te warunki.

Bogracz to właściwie nazwa kociołka, w którym węgierscy pasterze warzyli sobie strawę, spędzając długie zimne noce na stepach. Gęsta, zawiesista i mocno sycąca zupa gotowana w takim kociołku powinna właściwie nazywać się bográcsgulyás, ale (poza Węgrami) pewnie mało kto byłby w stanie przeczytać i zrozumieć o co chodzi. Nic więc dziwnego, że na tego typu węgierski przysmak mówi się skrótowo bogracz. Jadaliśmy różne bogracze, bo pomysłów na nie jest chyba całkiem sporo. Nie ma w tym zresztą nie dziwnego: skoro danie wymyślili pasterze, wrzucali do kociołka pewnie, co im matka natura i łut szczęścia w danym dniu podarowały. Jednak cechą wspólną wszystkich naszych dotychczasowych spotkań z bograczem była jego ostrość, jaką daje dobra papryka.

Zupy nie gotowaliśmy również w kociołku nad ogniskiem, bo mroczno jakoś, wilgotno i zimno na zewnątrz. Nasz bogracz pewnie również nie spodobałby się pasterzom, bo zdecydowaliśmy się na wersję wegetariańską. A nawet gdyby się spodobał, trudno byłoby im w stepie szerokim znaleźć gdzieś kostkę tofu. Papryki jednak nie pożałowaliśmy tym bardziej, że ostatnio udało nam się kupić świetny, piekielnie ostry proszek z wędzonej papryki, który nadaje potrawą ulotny aromat dymu z ogniska – lub tak przynajmniej nam się wydawało…

Przygotowanie:

Pokrojoną w kostkę cebulę wrzucamy na rozgrzany olej i kiedy się delikatnie zeszkli dodajemy posiekaną paprykę, papryczkę chilli i wyciśnięty czosnek. Podsmażamy przez chwilę, a następnie dodajemy pomidorową pulpę. Dusimy pod przykryciem na wolnym ogniu przez 10 minut i zalewamy bulionem. Dodajemy ziemniaki, pieczarki, cieciorkę, ziele angielskie, liście laurowe, paprykę słodką i ostrą. Gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem przez ok. godziny. Pod koniec gotowania dodajemy pokrojone w kostkę tofu, Na koniec doprawiamy solą i pieprzem. Na patelni rozgrzewamy masło i dodajemy mąką, podsmażamy i tak przygotowaną zasmażkę dodajemy do zupy. Rozbijamy jajko z wodą i dodajemy mąkę i sól, aby powstała gęsta, ale plastyczne masa. Za pomocą rozgrzanej w zupie łyżki nabieramy trochę kluskowej masy i wkładamy ją do zupy. Czynność tę powtarzamy, aż skończy się całe ciasto. Gotujemy na wolnym ogniu jeszcze ok. 10 min.