blog

Zupa gaskońska

0511.2013
Zupa gaskońska
title wydrukuj
img
  • 3 litry bulionu z warzyw
  • 5 ziemniaków
  • 2 marchewki
  • 3 średnie pomidory bez skóry
  • 2 średnie pory
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 pietruszki
  • 1 koper włoski
  • 1 papryka czerwona
  • ½ papryczki chilli (lub cała jeśli lubimy bardzo ostre zupy)
  • 200 g posiekanej kapusty włoskiej
  • 200 g białej fasoli
  • 4 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej lub pszennej
  • 2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 2-3 łyżki posiekanego tymianku
  • 100 g pokrojonej w paski szynki (opcjonalnie)
  • Sól, pierz do smaku

Jedną z rozlicznych korzyści płynących z czytania literatury są opisy mniej lub bardziej oryginalnych potraw spożywanych przez bohaterów książek. Niektóre z nich potrafią inspirować, inne bawią, ujawniając raczej niewielkie pojęcie autora o gotowaniu, jeszcze inne są ciekawym świadectwem historycznym zmian, jakie dokonały się w naszych kulinarnych upodobaniach. Czytanie przy jedzeniu jest z pewnością niezbyt kulturalne i zdrowe, ale czytanie o jedzeniu może nieść z sobą wiele ciekawych doświadczeń.

Miłośnicy prozy Karola Maya (literatura może niewysokiego lotu, ale kto za młodu nie chciał być Winnetou lub Nszo-czi) pamiętają zapewne długie opisy uczt przy obozowych ogniskach, gdzie specjałem był indyk zapiekany w glinie, stek z bizona czy łapa niedźwiedzia. Współczesnych dietetyków do łez rozbawić może zresztą lansowana w jego książkach teoria, że ludzie żyjący na preriach żywili się właściwie wyłącznie mięsem, a braki witamin i innych składników odżywczych uzupełniali zwiększając ilość spożywanego białka zwierzęcego. Zgodnie z tą teorią, w mięsie znajdują się wszystkie potrzebne do przeżycia elementy, ale ponieważ niektórych jest bardzo mało, wystarczy zjeść odpowiednio dużo mięsa (np. cały udziec bizona), aby organizm mógł normalnie funkcjonować. Tą mięsną obsesję można Karolowi Mayowi wybaczyć, biorąc pod uwagę, że książki swe pisał w więzieniu, gdzie trafił za długi, i opisy mięsnych uczt były pewnie bardziej wyrazem kulinarnych tęsknot niż studiów dietetycznych.

Innym popularnym autorem, u którego można znaleźć smakowite opisy jest Aleksander Dumas. Każdy, kto czytał przygody trzech muszkieterów, pamięta zapewne, że – oprócz pojedynkowania się z gwardzistami kardynała Richelieu (kiedyś księża mieli gwardie teraz tylko radia i gazety), wikłaniem się w rozliczne miłostki z damami dworu oraz odzyskiwaniem diamentów królowej – nasi bohaterowie raczyli się znakomitymi pasztetami spłukiwanymi obficie przednim burgundem. W powieści Dumasa pojawia się zresztą obecny również współcześnie wątek krytyki zmian w kuchni, kiedy to jeden z muszkieterów, Portos, na uczcie w obecności króla Ludwika XIII z pogardą wypowiada się o najrozmaitszych modnych piankach, które rozpychają tylko żołądek i wygłasza pochwały na temat zdrowych, tradycyjnych potraw. W roli tej ostatniej w powieści występuje pół pieczonego prosiaka, którego ku uciesze króla nasz bohater wkłada sobie na talerz w charakterze deseru.

To właśnie lektura książek Aleksandra Dumasa sprawiła, że zupa gaskońska, którą swego czasu podjął nas francuski przyjaciel, już nieodmiennie będzie kojarzyć się nam z D'Artagnanem, który – jak wiadomo miłośnikom powieści płaszcza i szpady – pochodził właśnie z Gaskonii, czyli południowo-zachodniej Francji. Dumas zdecydował się zapewne wybrać Gaskonię na ojczyznę D'Artagnana z powodów poza kulinarnych (Gaskończycy słynęli ponoć z uporu i waleczności), ale kraina ta nieobca jest również miłośnikom „słodkiego życia” i dobrego jedzenia. Szczególnie znana jest znakomita w tamtych rejonach francuska wódka z winogron – czyli armaniak. Czy D'Artagnan jadał zupę gaskońską, tego nie wiemy, ale z pewnością jest ona niezwykle pożywna i rozgrzewająca, więc dodaje sił na do pojedynków ze szpiegami kardynała lub – już bardziej współcześnie – stawiania czoła wyzwaniom dnia codziennego.

Przygotowanie:

Do wrzącego bulionu wrzucamy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki oraz inne pokrojone warzywa i fasolę (oraz szynkę, o ile mamy ochotę). Fasola powinna być namoczona 12 godzin wcześniej w zimnej wodzie, a następnie odsączona i wypłukana. Gotujemy na wolnym ogniu ok. 15 minut, aż warzywa będą prawie miękkie. Na rozgrzanym maśle podsmażamy mąkę i dodajemy do zupy. Doprawiamy natką pietruszki i tymiankiem. Gotujemy jeszcze przez ok. 10 minut. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.